Szukasz kursu specjalistycznego z BHP, SEP lub kursu na wózki widłowe? Kurs edukacyjny!

Często miewam bóle głowy lub pleców – kontynuacja

Przyjmijmy, że każdego piątkowego popołudnia odbywasz ze swym szefem narady poświęcone postępom jakiegoś przedsięwzięcia. Załóżmy, że narady takie zawsze kończą się dla ciebie bólami kręgosłupa. Wiążesz ze sobą obie te sprawy i dochodzisz do wniosku, że przyczyną bólu jest twój szef oraz fakt, iż musisz składać mu raporty. Lecz gdy bliżej przyjrzysz się kolejności zdarzeń, stwierdzisz, że problem z kręgosłupem pojawia się o wiele wcześniej niż narada. Wiedząc, że w piątek czeka cię nieprzyjemna narada i mając dość czasu, przygotowujesz się mentalnie do tego, i to właśnie wtedy formuje się to przykre zjawisko w postaci bólu fizycznego. Sprawdź to teraz dokładniej. Zamknij oczy i pomyśl o następnym spotkaniu z szefem. Jeżeli zdarzenie to nie jest dla ciebie przykre, twoje ciało nie będzie reagowało. Jeśli obawiasz się jednak spotkania, zauważysz pewną fizyczną reakcję w postaci napięcia mięśni. Stopień napięcia będzie wprost proporcjonalny do poziomu lęku. Kiedy napięcie osiąga określony próg, ulega przekształceniu w jakiś szczególny symptom fizyczny. Może to być między innymi ból brzucha, głowy, pleców i karku. Zamiast mówić, że twój szef jest twoim bólem w karku, powinieneś raczej rzec, że to ty stwarzasz sobie ból w karku. To nie narada jako taka wywołuje dany objaw fizyczny, ale to twój sposób myślenia o tej sytuacji decyduje, czy potem czujesz się dobrze, czy źle.

Przyjrzyj się swoim myślom o naradzie. Mogą one zaczynać się już we wtorek czy środę. Co przebiega ci przez myśl, gdy myślisz o piątkach? Niech zgadnę. Coś w rodzaju: „Nie mogłem w tym tygodniu dotrzeć do wykonawcy. Po prostu nie miałem czasu za nim ganiać. Stary będzie o to wściekły”, albo: „Nie jestem pewien, czy podjąłem właściwą decyzję. Może powinienem poprosić szefa o sprawdzenie moich kalkulacji, zanim przekażę to do produkcji”, bądź: „Boże, on jest dzisiaj w takim podłym nastroju! Co to jutro będzie na tej naradzie i jak ja mu powiem, że nie wykonałem tej pracy, którą mi zlecił!”, czy też: „Wychodziłem z siebie, ale nie potrafiłem wynegocjować lepszego kontraktu z tym klientem. Szef może pomyśleć, że jestem do niczego”. Zamartwiasz się, niepokoisz, dostrzegasz w sobie nieudacznika i osobnika do poganiania, twój system nerwowy niezawodnie to wszystko śledzi i przełącza się na funkcję „ciemno i ponuro”. Poprzez myślenie podszyte lękiem nadałeś wydarzeniom negatywny przebieg. Zauważ, że gdy okazuje się, iż szef nie ma już ochoty na dalsze interesy z tym wykonawcą, twoje bóle ulatują i rozpływają się. Nagle nie ma znaczenia, że nie mogłeś tego wykonawcy złapać.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.