Szukasz kursu specjalistycznego z BHP, SEP lub kursu na wózki widłowe? Kurs edukacyjny!

Doświadczenie przeprowadzone z rakietą

Wyobraźmy sobie, proszę Państwa, mknącą w prze-strzeni kosmicznej rakietę, przy czym do razu uprzedzić należy, że jest to rakieta dość osobliwa, długość jej wynosi bowiem 300 tys. km, prędkość zaś, powiedzmy, 240 tys. km/s. Wyobraźmy sobie dalej, że rakieta ta przelatuje z pełną prędkością obok swego rodzaju kosmicznego peronu o długości również 300 tys. km, na którym znajdujemy się my, trzymając w rękach zegarki. W zegarek powinien być wyposażony także obserwator znajdujący się na pokładzie rakiety.

W momencie, gdy dziób rakiety zrównuje się ze skrajem peronu, zapala się na nim reflektor. Promień światła w ciągu 1 s przebiega całą długość peronu, do-cierając do jego drugiego krańca, co odpowiada zarówno naszym informacjom o prędkości światła, jak i do-konanym pomiarom czasu. Inaczej jednak przedstawia się sytuacja z rakietą – obserwujemy, że jej rufa została oświetlona dopiero w momencie, gdy znalazła się gdzieś w pobliżu środka peronu, a więc promień światła od dzioba rakiety do jej rufy przebiegł odległość mniejszą od 300 tys. km. Czy jednak potwierdzą nam tę obserwację pasażerowie rakiety? Otóż nie, oni bowiem są przekonani, że promień od dziobu do rufy przebiegł całe 300 tys. km, albowiem, zgodnie z ich pomiarem czasu, zużył on na tę drogę 1 s, a przecież i oni wiedzą, że prędkość światła jest niezależna od prędkości ruchu jego źródła.

Cóż zatem się stało? To samo zjawisko ma zupełnie inny przebieg dla obserwatorów ruchomych i nieru-chomych, ale dlaczego? Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, mu-simy zrobić koniecznie jedno zastrzeżenie: Einsteinow- ska teoria względności na pierwszy rzut oka zdaje się całkowicie przeczyć naszym ustalonym wyobrażeniom o naturze śtviata fizycznego, równie często zresztą przeczy ona tzw. zdrowemu rozsądkowi. No cóż, nie jest to nic niezwykłego w dziejach nauki, które pouczają nas, że ów zdrowy rozsądek niejednokrotnie nie okazywał się niczym innym jak utrwalonym fałszywym wyobrażeniem o istocie rzeczy, zazwyczaj więc przywoływany bywał w sukurs przez obrońców już przegranych pozycji. Zdrowemu rozsądkowi przeczyła niegdyś np. teza o kulistości Ziemi, któż bowiem przy zdrowych zmysłach mógł wyobrazić sobie ludzi cho-dzących do góry nogami? Drogi Czytelniku, jeżeli w tym momencie uśmiechasz się z politowaniem, popełniasz błąd. Na zagadnienie to nie można patrzeć z punktu widzenia człowieka współczesnego, dla którego kulistość Ziemi jest faktem oczywistym. Należałoby raczej wczuć się w umysłowość człowieka, którego dotychczas wszystko, a więc i jego zdrowy rozsądek, przekonywało, iż Ziemia jest płaska. Zresztą powiedzmy sobie szczerze – czy aż tak bardzo różnimy się od tych ludzi, jeżeli zdrowym rozsądkiem argumentujemy przeciwko teorii względności?

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.