Szukasz kursu specjalistycznego z BHP, SEP lub kursu na wózki widłowe? Kurs edukacyjny!

WARTOŚCI ESTETYCZNE

Nie inaczej miała się rzecz z wartościami estetycznymi, symbolicznie ujmowanymi słowem piękno. Kto nie chciał uznawać koncepcji platońskiej (idealistycznej), w myśl której rzeczy piękne, czy to naturalne, czy to stworzone przez człowieka-artystę, stanowią (zawsze niedoskonałe) odbicie prawiecznej idei piękna i poszczególnych – też odwiecznych – jego wzorców, tj. rodzajowych kształtów piękna, ten chcąc nie chcąc musiał próbować odpowiedzi na pytanie, dlaczego to czy owo ludziom się podoba i czemu czymś innym się brzydzą. W zgodzie z sensualizmem i z hedonizmem musiał szukać przyczyn w naturze ludzkiej. Jeśli skupić się na pięknie dostrzeganym wzrokowo (a właśnie najczęściej to się robi z uwagi na urodę względnie brzydotę, na krajobrazy, na architekturę, rzeźbę i malarstwo), w takim razie w naturze widzenia (wzroku) szukać trzeba gruntu dla przeżyć estetycznych. W ślad za tym oczywiście również w naturze słyszenia (słuchu), teoretycznie rzecz biorąc również w naturze pozostałych zmysłów. Rozumie się, że pośrednio również w naturze przeżyć (wyobrażeń, marzeń, myśli, uczuć złożonych), stanowiących nadbudowę podobania się-niepodobania się wzrokowego, słuchowego itp.

I tutaj przeto do czynienia mamy z psychologizowaniem, tj. ze sprowadzaniem wartości (estetycznych) do przeżyć. Z tą różnicą, że nie przeżycia-czynności poznawcze, nie proste uczucia (przyjemności-nieprzyjemności) organiczne („trzewiowe”) zostały zaakcentowane przez rzesze filozofów piękna, lecz uczucia, zdające się stanowić składnik nierozdzielny wrażeń wzrokowych (i słuchowych). W długiej historii sporów o naturę piękna wciąż na nowo wywlekano sprawę owej, uczuciowej komponenty wrażeń wzrokowych (i słuchowych) oraz odpowiednich spostrzeżeń, np. obrazu czy krajobrazu, czy ze słuchaniem np. melodii lub pięknego dykcyjnie przemówienia.

Również wciąż na nowo przeciwnicy psychologicznego podchodzenia do problemu wartości estetycznych usiłowali wykazać niewystarczalność komponent uczuciowych do powstawania i utrwalania się sądów o rzeczach pięknych. Jeśli wskazywali na tradycje, tj. na kanony piękna, ważne w danym społeczeństwie lub w danym kręgu kulturowym, w takim razie przyjmowali, że sąd o rzeczach pięknych tkwi w szczególnych nawykach: w zasadzie podobnych do „idoli” bakońskich w zakresie prawdy i poznania. A zatem w gruncie rzeczy też, czy nadal, psycholo- gizowali, gdyż odwoływali się do mechanizmu powstawania nawyków. Co prawda, skupienie uwagi na społeczno-kulturowych warunkach życia, a nie tylko na wrażeniach zmysłowych (wzrokowych, słuchowych itp.), na wrażeniach ustrojowych (organicznych) i na komponentach uczuciowych wrażeń zmysłowych (wzrokowych i słuchowych), pozwoliło filozofom na częściowe, bądź pozorne, oderwanie się od krańcowego subiektywizmu psychologicznego, tak znamiennego czy to w sensualizmie Condillaca, czy to w hedonizmie Arystypa.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.